Życie pędzi naprzód. Wszystko się zmienia. Za nami ogrom doświadczeń.

Jest czas, który chcemy zatrzymać w pamięci na dłużej - bezpowrotnie stracone dzieciństwo.

Czas wspomnień i cudów.

Magiczny i wciąż uciekający sprzed oczu świat, w którym wszystko jest jeszcze przed nami, wszystkie drzwi są jeszcze otwarte, możemy zostać kim chcemy. Każda droga, każda możliwość jest prawdziwa, a konieczność i rzeczywistość nie ograniczają marzeń. Świat, w którym kondensują się doświadczenia, potęgują wrażenia i emocje, świat, którego dziś nie można już niczym zastąpić.

Jednak powrót jest możliwy.

Zamykam oczy. Wracam do lat kiedy byliśmy dziećmi z całym bogactwem marzeń, z milionem pomysłów, kiedy bezgraniczna ufność w to, iż możemy wszystko podsuwała nam wciąż nowe pragnienia - odkryć nowy ląd, wspiąć się na najwyższe drzewo, zostać królem... Rozkoszować się słodką tajemnicą kolejnego dnia, przekraczać wciąż granicę między rzeczywistością i bajką. Unoszę powieki, by jak mogę najszybciej, opowiedzieć nową historię - zamknąć w formie to odległe pragnienie póki jeszcze o nim pamiętam. Nie dbam o szczegół, powrócę do niego później, jutro lub za kilka dni, gdy nie będę patrzeć wstecz. Będzie jeszcze czas na kompromis ze światem przestrzeni i formy. Emocje obleczone materią muszę przecież zderzyć z oczekiwaniem, które stawiam sama sobie. Emocja spotyka się zatem z zagadnieniami kompozycji, wspólnym mianownikiem cyklu i specyfiką mojego warsztatu, bo wszystko to określa również moją twórczość pośród innych artystów.

I tylko czasem zadaje sobie pytanie, ile w rzeźbie z brązu potrafi zmieścić się cytatów mojej pamięci.